• Kontakt
  • O BLOGU

MARE NOSTRUM

  • Kontakt
  • O BLOGU
Home  /  SLOW LIFE  /  Èze Village – bajkowe miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu
22 lipiec 2023
SLOW LIFE

Èze Village – bajkowe miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu

Końcówka marca to – w naszym pięknym kraju – prawie wiosna. A co dopiero tu, na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie klimat śródziemnomorski – nawet zimą – znany jest ze swej wyjątkowej łagodności. Na to też liczyłem i ja z nadzieją, że zmarznięte zimowym chłodem członki znajdą ukojenie pod znakiem Francuskiej Riwiery. Jadę więc zakosztować przedsmaku lata! Okulary słoneczne nie były jednak potrzebne! Deszcz i zimny wiatr towarzyszyły mi podczas całej mojej podróży. Swoje apogeum zła pogoda osiągnęła w miejscu, które uchodzi za klejnot Lazurowego Wybrzeża, a mianowicie w średniowiecznym miasteczku Èze Village, leżącym gdzieś pomiędzy Niceą a Monako. Lało tak niemożebnie, że żadna ochrona przeciwdeszczowa nie była mi w stanie pomóc. Zostawmy jednak uciążliwości podróży za sobą i przejdźmy do tego, co to oferuje nam to urocze miasteczko. 

SZCZYPTA HISTORII JAK ZAWSZE

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie sięgnął aż do antyku, choć siedliska ludzkie w tym miejscu sięgają znacznie wcześniej. Otóż nazwa Èze wzięła się od imienia egipskiej bogini Izydy, której kult rozpanoszył się po całym basenie Morza Śródziemnego. W to miejsce z kolei przywlekli go feniccy żeglarze, a nawet ku jej czci wybudowali świątynię. W czasach rzymskich przebiegała nieopodal Via Julia Augusta – droga wiodąca z dzisiejszej Piacenzy do obecnego Arles, gdzie z kolei łączyła się z Via Domitia, która wiodła już wprost do Hiszpanii. Miasteczko przechodziło burzliwe dzieje losu, władali nim nawet Arabowie, dopóki w 973 roku nie przepędził ich stąd Wilhelm Prowansalski. W XII wieku wybudowano na samym szczycie góry zamek, który w 1388 roku został ufortyfikowany z woli dynastii sabaudzkiej. W 1706 Ludwik XIV – podczas wojny o tak zwaną sukcesję hiszpańską – kazał go doszczętnie zniszczyć. Zabudowania, które dziś możemy oglądać są średniowieczne, a kamienie, po których chodzimy są dokładnie tymi samymi, po których stąpali ich średniowieczni mieszkańcy.

OD NIETZSCHEGO DO DISNEYA

 Na skale, na której leży Èze Villagae – a dokładniej 429 metrów nad poziomem morza – rozpościera się widok tak fantastyczny, że porównać go mogę jedynie z widokami ze Ścieżki bogów na wybrzeżu amalfitańskim lub Ścieżki Saracenów z Taorminy do Castelmoli. Położenie, a do tego średniowieczna zabudowa i śródziemnomorska roślinność sprawiają wrażenie, że nie jest to miejsce realne, lecz – mogłoby się wydawać – bardziej scenografia do jakiejś bajki, którą przygotowano, by zwabić doń niezbyt rozgarniętych turystów w rodzaju tego, co to pytał o której zamyka się Wenecję. Bajkowość miejsca zauroczyła samego Walta Disneya, który zatrzymał się tu na kilka miesięcy w ekskluzywnym hotelu pod nazwą Pałac Złotej Kozy. Ponoć rysunki, które wykonał w miasteczku stanowiły podstawę do stworzenia wizerunku disneyowskiego zamku, który rozpoczyna produkcje wytwórni po dziś dzień.

Z Èze Village można także zejść do Èze-Bord-de-Mer, ścieżką nazywaną ścieżką Nietzschego, który kończył tu swoje dzieło – dedykowane „dla wszystkich i dla nikogo”, czyli „Tako rzecze Zaratustra”. Dolne miasteczko zasiedlili w 1917 roku Rosjanie uciekający przed bolszewicką rewolucją. To właśnie tutaj od grudnia 1883 do kwietnia 1884 roku próbował on poskładać swoje roztrzaskane chorobą ego, a droga z górnego miasteczka na plaże stanowiła istotny przyczynek do realizacji tego przedsięwzięcia. Do swego przyjaciela Roberta Basta pisał on, iż „ta cudna pełnia światła ma na mnie zbawienny wpływ”. Być może to właśnie tutaj, pośród szumu morza i milczenia skał, doświadczył on przemożnej woli mocy, która dała mu to chwilowe poczucie radości istnienia wyrwane z wszechtowarzyszącej mu melancholii i zdradliwie pełzającego szaleństwa.

Niestety z powodów atmosferycznych nie było mi tym razem dane przejść tej drogi, ale przecież jeszcze nie umieram, przynajmniej nie mam takiego zamiaru. Sądzę jednak, że lepiej przyjechać tu w okresie bliższym miesiącom letnim, gdyż erupcja roślinności sprawia, że miasteczko to wygląda jeszcze bardziej oszałamiająco, chociażby z powodu bugenwilli, których wielokolorowych przylistków – o tej porze roku – nie było mi dane oglądać.

BOTANICZNE ROZKOSZE NA SZCZYCIE

Na samym szczycie znajduje się za to wielopoziomowy ogród botaniczny, efektowny także pod koniec chłodnego końca marca. Powstał on w 1949 roku na ruinach – wspominanego przeze mnie – zamku, gdzie – przy odrobinie szczęścia – będziecie w stanie zobaczyć nawet wybrzeże Korsyki. Ogród ten zachowuje swoje walory nawet w sezonie zimowym, pełny jest egzotycznej roślinności, agaw, papirusów, a także sukulentów sprowadzonych z najdalszych zakątków świata. Warto wydać te kilka euro, żeby poszwendać się po nim. Ogród ozdabiają także rzeźby kobiet autorstwa Jeana-Philipa Richarda, którego prace można oglądać w wielu galeriach nie tylko Francji, ale i całego świata.

W miasteczku mamy także XVIII wieczny kościół pw.  Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wybudowany  w stylu neoklasycznym na polecenie księcia Sabaudii Karola Emanuela III. Jego wnętrze – choć barokowe – zachowuje jednak duch wstrzemięźliwości i umiaru, a nawet – powiedziałbym – pewnej surowości. Nieco zaniedbany, pełni funkcje raczej atrakcji turystycznej niż budynku, w którym sprawuje się kult religijny. Było niedzielne przedpołudnie, a w kościele pusto i cicho.


Poprzedni wpis Castelmola – im wyżej, tym piękniej!
Następny wpis Sirmione – od Katullusa po Marię Callas

Podobne wpisy

  • Castelmola – im wyżej, tym piękniej!

  • Civita di Bagnoregio – bajkowe miasteczko

  • Willa d’Este w Tivoli

Leave a Reply

Anuluj pisanie odpowiedzi

O MNIE

Jestem Witek, ciekaw zbyt wielu rzeczy na raz. Najbardziej jednak lubię śródziemnomorską kulturę, klimat i jedzenie. Nie ukrywam, że największą słabość mam do Włoch, które to najchętniej odwiedzam. Chciałbym, aby całe moje życie było - niczym niezmąconym - czasem wolnym, wypełnionym czytaniem i budującą rozmową przy kawie.

Archiwa

  • marzec 2024
  • wrzesień 2023
  • lipiec 2023
  • maj 2023
  • luty 2023
  • grudzień 2022
  • październik 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • maj 2022
  • marzec 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • październik 2021
  • sierpień 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • marzec 2021
  • styczeń 2021
  • listopad 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • styczeń 2017
  • listopad 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • listopad 2015
  • sierpień 2015

Instagram

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.