Co łączy świętego Mikołaja z Polską? Oczywiście na myśli mam prawdziwego świętego, a nie przebierańca kojarzonego z reklamą pewnego napoju zza oceanu. Jak wielką metamorfozę musiał przejść ascetyczny mąż z Azji Mniejszej, by przybrać postać wielkiego krasnala – patrona shoppingu. Jego siedzibą nie jest biuro na Manhattanie, ani jakaś Laponia w okolicach koła podbiegunowego, ale miasto w południowej Italii, w regionie Apulia. Główne miejsce kultu świętego Mikołaja znajduje się bowiem w Bari.
HISTORIA Archive
Pestum – grecki splendor Italii
Październikowe słońce jest wprost idealne. Wciąż grzeje intensywnie, lecz już nie tak nieznośne jak latem. Co prawda, dla miejscowych 26 C w cieniu to już wystarczająca okazja do włożenia na siebie grubego swetra, a czasem nawet i kurtki puchowej. No ale przecież jest już jesień. Pora roku do czegoś w końcu zobowiązuje. Niebo jest obłędnie błękitne. Jesteśmy w Kampanii. Regionie pełnym sprzeczności: cudów i zbrodni, świętych i nikczemników, bogactwa i biedy. Jedziemy pociągiem z Salerno do stacji Paestum. Stacja nosi tę samą nazwę co starożytne miasto założone pod nazwą Posejdonia i przemianowane przez Rzymian na Paestum. Dziś jest tam park archeologiczny z trzema doskonale zachowanymi doryckimi świątyniami, a do tego muzeum mieszczące rozliczne artefakty pochodzące z tego miejsca. Jest to jeden z najważniejszych parków archeologicznych w Europie. W 1988 roku został on wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
Siedem powodów, dla których musisz odwiedzić Rawennę
Jest w Italii wiele znamienitych miast, malowniczych miasteczek czy wreszcie pełnych uroku wiosek, których trudno szukać w przewodnikach. Siena może przyciągać wielbicieli średniowiecza, Florencja amatorów renesansu, a Lecce czy Noto rozkochanych w baroku.
Ale jest i takie miasto, które swój rozkwit przeżywało w okresie, o którym przeciętny człowiek zazwyczaj niewiele wie, bo to już ani antyk, a jeszcze nie średniowiecze. Chodzi o Rawennę, której rozkwit przypada na wiek V i VI. Odległe mroki początków średniowiecza – powiecie. Tak, tak, ale jeśli mowa o mrokach, chodzi bardziej o mroki naszej niepamięci. Sam się przyznam przed Tobą – najmilszy czytelniku, który w przepastnej czeluści internetu – natrafiłeś na mój skromny blog, że – co do wspomnianego okresu – moja wiedza także wymaga solidnego odświeżenia. Rawenna to – bez cienia wątpliwości – jedno z najważniejszych miast Italii i jeśli leżysz gdzieś teraz na plaży w Rimini i planujesz – co najwyżej – wypad do Mirabilandii – popełniasz niewybaczalny błąd.
Lecce – miodowy szał baroku
Stacja Lecce. Dojeżdżamy trenitalią wprost z Bari. Szybko, sprawnie i bez żadnych przesiadek. Na stacji kolejowej tłumnie witają nas reprezentanci Czarnego Lądu. Po wyjściu z niej trudno nie odnieść wrażenia, że oto nie znaleźliśmy się wcale w ukochanej Italii, lecz raczej w sercu głębokiej Afryki. Niektórzy już proszą mnie o qualcosa da mangiare. Myśląc sobie skrycie, że jako polski urzędnik najniższego szczebla mógłbym ich swym ubóstwem jedynie zawstydzić, odrzekłem zdecydowanie sono povero, czym z pewnością nie zaskarbiłem sobie sympatii. Nic dziwnego. Okazuje się, że tuż przy stacji znajduje się coś w rodzaju centrum pomocy dla „uchodźców z Syrii”. A mając na uwadze, że owo irracjonalne poczucie „bycia nieswojo”, bierze się ze zwykłej niewiedzy i braku obycia w świecie, szybkim krokiem udaliśmy się w poszukiwaniu „Florencji Południa”- jak się zwykło mówić o Lecce.
Otranto – słońce, plaża i krew męczenników
Początek marca. Niestety ta sobota, pomimo całkiem przyzwoitej temperatury, zapowiada się wietrznie. Rzeczywiście, porywy chłodnego wiatru skutecznie neutralizują tak wytęsknione w tym momencie promienie słońca. Poszukiwacze słońca z północy najchętniej już teraz odkryliby przed jego obliczem wszystko, co tylko wypada odsłonić. Tym razem jednak słońce, które – równo świeci tak dobrym jak i złym – przegrywa z porywami złośliwego wiatru.
Andaluzyjska Ronda – miasto zawieszone na skałach
Komu zmierzło plażowanie, a odwiedził już absolutne „must see” Andaluzji, czyli Kordobę, Sewillę i Granadę, pozostaje – przynajmniej na jeden dzień – wpaść do Rondy. Miasta szalenie ciekawego nie tylko za sprawą sporej ilości zabytków z różnych okresów historycznych, ale przede wszystkim z powodu jego niesamowitych walorów krajobrazowych. Miasta, o którym – bez żadnej przesady – można powiedzieć, że jest zawieszone na skałach. A to dlatego, że przez środek przecina je głęboki na około 120 metrów wąwóz – Tajo de Ronda, na którego dnie płynie rzeka Guadalevín.
Megality na Malcie i Gozo
Jeśli wydawało Ci się, że najstarsze wolnostojące kamienne budowle na świecie to najpewniej egipskie piramidy, to jesteś w grubym błędzie. Najprawdopodobniej nigdy wcześniej nie słyszałeś o tajemniczych megalitycznych budowlach na Malcie i Gozo, które są sporo starsze niż piramidy w Gizie czy inna megalityczna budowla – słynny kamienny krąg Stonehenge znajdujący się w południowej Anglii. No tak. Dziś już jednak wiemy, że tajemnicze megality na Malcie i Gozo także nie są najstarszymi budowlami na ziemi. Były – co prawda – za takie uważane aż do momentu odkrycia w 1994 roku świątyni w Gobekli Tepe w południowowschodniej Turcji, którą datuje się na 9 000 lat przez Chrystusem. Tym niemniej, nie odbiera im to wcale blasku. Tym bardziej, że wzniesiono je w czasach, gdy nie znano jeszcze ani koła, ani metalowych narzędzi.