• Kontakt
  • O BLOGU

MARE NOSTRUM

  • Kontakt
  • O BLOGU
Home  /  KULTURA  /  LORO, czyli BerluscOni – najnowszy film Paolo Sorrentino
05 styczeń 2019
KULTURA

LORO, czyli BerluscOni – najnowszy film Paolo Sorrentino

Otrzymujemy niestety zmasakrowaną wersję najnowszego filmu Paolo Sorrentino Oni (LORO). Pomyślany jako 4,5 godzinny dyptyk, u nas został pokazany w wersji 2,5 godzinnej. Pewnie było to zbyt ryzykowne z punktu widzenia dystrybutora, choć kiedyś już porwano się na wyświetlanie w kinie filmu w dwóch częściach w przypadku Nimfomanki Larsa von Triera. Niestety takie posunięcie wpłynęło na kompozycję filmu, który sprawia wrażenie bardzo chaotycznego. Początkowy – ponad 30 minutowy – wątek, prawie zupełnie „znika” z pola widzenia, a opowieść skupia się na postaci Berlusconiego, całkowicie z kolei nieobecnej w początkowej części filmu. Mam nadzieję zobaczyć gdzieś jeszcze pełną wersję, bo – jak wiecie – Sorrentino to jeden z moich ulubionych reżyserów. A na Nowego papieża – drugi sezon serialu, o którym już na blogu pisałem, nie mogę się doczekać.

ODDECH BERLUSCONIEGO

Film nie jest wbrew pozorom filmem o tematyce politycznej, choć jego bohaterem jest jeden z najbardziej kontrowersyjnych – nie tylko we Włoszech – polityków. Nie nazwałbym go też atakiem na Berlusconiego, choć ten wygląda jak karykatura samego siebie. Trzeba to jasno powiedzieć: jest on pokazany z pewną sympatią i zdecydowanie nie jest postacią jednoznacznie negatywną.

Tutaj ulubiony aktor Sorrentino – Tony Servillo jest bardziej Berlusconim niż sam on sam, a cała ta przesada i teatralność, z jaką się zachowuje, pokazana jest w całej okazałości. To człowiek, którego nie da się urazić – jak powtarza kilkukrotnie w filmie – bo przecież to człowiek-maska. Wygląda nienaturalnie jak kukła: po liftingu z przeszczepionymi włosami. Tylko oddech go zdradza. To oddech starca. Bo jedynie ciało tu nie kłamie. Nie da się oszukać upływu czasu.

NAGIE FAKTY

Od tej gry nie ma ucieczki, a maski ściągać nie wolno nawet wtedy, gdy pozostajemy sami. Kto chce być w tej grze pozorów odrobinę autentyczny, ten musi przegrać. Każdemu jednak zdarza się potknięcie. Odrobina słabości. Trudno się przecież kontrolować cały czas i każdemu – od czasu do czasu – wymsknie coś, za co zaraz przeprasza jako za coś „nieprzemyślanego”. Politykom zdarza się to często chociażby na Twitterze. Medialność to przecież ciągła gra pozorów. To, jaka naprawdę jest rzeczywistość, nie odgrywa większego znaczenia. Istotne jest tylko, jak zostanie pokazana. Nie ma nagich faktów, a tylko ich interpretacje i to wyłącznie te przydatne. Jedynie efekt się liczy. Znaczenie sprowadza się całkowicie do siły perswazji.

Jeśli wydaje nam się, że to wszystko daleka od nas polityka, jesteśmy w błędzie. Za sprawą głupiego smartfona i społecznościowych sieci, nasze pospolite udawanie stało się faktem medialnym.  Swoją rolę w tatrze życia codziennego, możemy już odgrywać przed niezliczoną publicznością.

Ludzie są gotowi zrezygnować ze swojej prywatności, a nawet intymności po to jedynie, by udawać autentyczność, której dawno już nie ma. Nawet nagość jest tutaj mistyfikacją. Nie czują się wcale nadzy, bo nagość jest tylko częścią przedstawienia, jakby kolejnym kostiumem. Skoro nie ma już prawdy i fałszu, nie ma tego, co publiczne i prywatne, nie ma sacrum i profanum. Wszystko jest totalnie jednowymiarowe i banalnie płaskie.

JAK ONI NAS UWODZĄ

Berlusconi jest tutaj niedościgłym wzorem. Jeśli Nietzsche pisał, że każdy człowiek jest aktorem swojego własnego ideału, Berlusconiemu udało się to doskonale. Bo to film o tym jak ONI nas uwodzą. Machina uwodzenia działa tu perfekcyjnie, bo też i my kochamy być uwodzeni. Doskonała scena, kiedy Berlusconi wraca do początków, do swojej roli sprzedawcy nieruchomości.

Uwodzenie nigdy nie opiera się na nagiej prawdzie, ale bardziej na naszych oczekiwaniach. My też nie okazujemy się być wobec niego zbyt krytyczni. Skuteczni zawsze sprzedają marzenia. Gorzej tylko, jeśli te marzenia karmione są złudzeniami. Okazuje się wtedy, że to uwodzenie, jest zwykłym zwodzeniem.

A jednak prawda ma znaczenie i nasze życiowe role muszą się do niej ciągle odwoływać. Czy jednak da się jeszcze dotrzeć do nagiej prawdy zasypanej przez gruzy wielopoziomowego kłamstwa, jak – ukazane w finałowej scenie – gruzy miasteczka L’Aquila?

A NA KONIEC ODPALIMY WULKAN

Jak to u Sorrentino, obrazy urzekają, nawet, jeśli to, co pokazane, do pięknych nie należy. Rzeczywistość jest tu jak malowana, przejaskrawiona i pokazana z całkiem sporą dozą surrealizmu. Sorrentino doskonale udaje się robić przeplatane humorem filmy, które jednak należy traktować całkiem na serio. Choć film ten jest osadzony w konkretnej rzeczywistości włoskiej polityki, mechanizm, który ukazuje, wcale nie jest włoski. To uniwersalny mechanizm władzy i jej oddziaływania.

ONI są odbiciem społeczeństwa, które reprezentują. Są kochani, kiedy wydaje się, że rozumieją i nienawidzeni, kiedy się wyobcowują. O co zresztą będąc u władzy dość łatwo. Fenomen Berlusconiego i oddanie, jakie wciąż go we Włoszech otacza, wynika chyba z tego, że wciela on w sobie dwie – wydawałoby się – nie dające się ze sobą pogodzić cechy. W swoim tandetnym nieraz blichtrze, obrzydliwym bogactwie i orgiastycznych imprezach w swojej willi w Porto Cervo jest doskonale oddalony od problemów codziennych przeciętnego Włocha. Jest wtedy jednak zapośredniczeniem ich marzeń. A z drugiej strony wcale nie jest wyalienowany od spraw zwykłych ludzi. Jest w filmie scena z protezą, którą obiecuje poszkodowanej w trzęsieniu ziemi. Bliski ludziom i ich sprawom. Czy to także element gry? Bo najważniejsze jest przedstawienie, które musi trwać. Tego jednak do końca nie wiemy!

A na koniec najlepsze. Odpalimy wulkan. To wcale nie kiepski żart. Ten wulkan istniał naprawdę.

Poprzedni wpis Pozzuoli – antyczna brama Italii
Następny wpis Herkulanum – życie i śmierć w cieniu Wezuwiusza

Podobne wpisy

  • Taormina nie tylko dla bogaczy

  • Hagia Sophia – potęga i chwała Konstantynopola

  • Bagheria – wille sycylijskich duchów

Leave a Reply

Anuluj pisanie odpowiedzi

O MNIE

Jestem Witek, ciekaw zbyt wielu rzeczy na raz. Najbardziej jednak lubię śródziemnomorską kulturę, klimat i jedzenie. Nie ukrywam, że największą słabość mam do Włoch, które to najchętniej odwiedzam. Chciałbym, aby całe moje życie było - niczym niezmąconym - czasem wolnym, wypełnionym czytaniem i budującą rozmową przy kawie.

Archiwa

  • marzec 2024
  • wrzesień 2023
  • lipiec 2023
  • maj 2023
  • luty 2023
  • grudzień 2022
  • październik 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • maj 2022
  • marzec 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • październik 2021
  • sierpień 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • marzec 2021
  • styczeń 2021
  • listopad 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • styczeń 2017
  • listopad 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • listopad 2015
  • sierpień 2015

Instagram

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.