• Kontakt
  • O BLOGU

MARE NOSTRUM

  • Kontakt
  • O BLOGU
Home  /  KULTURA  /  Trogir – szczęście jest w okamgnieniu
06 grudzień 2021
KULTURA

Trogir – szczęście jest w okamgnieniu

Trogir to niewielkiego rozmiaru miasteczko, które przejdziesz wzdłuż i wszerz w nie więcej niż trzy godziny. Nie brak mu uroku, malowniczości i fascynującej historii sięgającej antyku, lecz nie jest to miejsce, w którym zatrzymałbym się na dłużej niż jeden dzień. Stare miasto wygląda jak wyjęte z innego wymiaru, tym bardziej, że kiedy opuszczasz jego mury, twoim oczom ukazuje się już dużo mniej ciekawa rzeczywistość.

Trogir jest połączony mostem z – obleganą przez wczasowiczów – wyspą Čiovo. W zatoce trogirskiej jest zresztą więcej wysp, takich jak Drvenik Mali czy Drvenik Veli, z których niedaleko już do – znacznie większej – wyspy Šolta. Jak nie trudno się domyśleć, w sezonie jest tu całe mnóstwo wczasowiczów okupujących mniejsze lub większe plażowiska, w związku z czym o niezmąconą kontemplację śródziemnomorskiej atmosfery raczej tu trudno. Lecz skupmy się na tym, co piękne, a więc na starówce, która w 1997 roku uzyskała zaszczytne miejsce na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

 HISTORIA TROGIRU W OKAMGNIENIU

Handlowy port Tragurion został założony przez Greków z dzisiejszej wyspy Vis w III wieku przed Chrystusem. A skąd Grecy na wyspie Vis? Otóż za panowania tyrana Syrakuz Dionizjusza Starszego (405-365 r. przed Chr.) rozpoczęła się ekspansja sycylijskich Greków w poszukiwaniu nowych siedzib – także na wybrzeżu Dalmacji. Nazwa miasta wywodzi się z greckiego słowa tragos, czyli kozioł i oznacza w zasadzie – mało wzniosłe to – kozią osadę. Trogir był miastem zasobnym, nie tylko z racji  rozwiniętego handlu, ale także z powodu wydobywanego nieopodal marmuru. Układ ulic w postaci szachownicy także jest pozostałością czasów hellenistycznych. Także i greccy geografowie – Ptelemeusz oraz Strabon wspominają o nim w swoim dziełach.

W 46 roku przed Chrystusem Trogir stał się miastem rzymskim za sprawą Juliusza Cezara, który ukarał w ten sposób Greków za poparcie jego rywala Pompejusza. Mieszkańcy Trogiru wielokrotnie zresztą odwoływali się o pomoc Rzymian w walce przeciwko dalmatyńskim plemionom bez ustanku nękającym miasto. Konkurentką Trogiru była pobliska Salona, której wzrost znaczenia odsuwał je w cień. Po zdobyciu Salony przez Słowian i Awarów, wielu jej mieszkańców uszło właśnie do Trogiru, który przez jakiś czas zachował niezależność. Kiedy w IX wieku nastał okres bizantyński Trogir podlegał egzarchatowi w Rawennie.

W 1107 roku pierwszy chorwacko-węgierki król Kolomon potwierdził prawa miejskie Trogiru. W 1123 roku miasto zostało złupione przez Arabów, po którym długo dochodziło do siebie, ale też ów smutny fakt przyczynił się do odbudowy miasta w jeszcze lepszym stylu. To właśnie wtedy zniszczono wczesnochrześcijański kościół, na którego miejscu stoi dziś katedra.

Od 1420 do 1797 roku Trogir pozostaje miastem weneckim i to właśnie duch Wenecji wydaje się najbardziej odczuwalny w jego murach. Wenecja kontrolowała bowiem całe wybrzeże Dalmacji, by zapewnić bezpieczny szlak handlowy dla swoich okrętów. Zresztą także i tutejsze strony dały coś Serenissima. Wenecja w dużej mierze została zbudowana z dalmatyńskich i istryjskich marmurów. Istria i Dalmacja przekazywała materiał budowlany, a Wenecja eksportowała w te strony swoją kulturę i sztukę, nie tylko wysyłając własnych artystów, ale także kształcąc miejscowych. To właśnie w tym okresie powstają najbardziej spektakularne budowle miasta. Po upadku Wenecji, Trogir stał się częścią cesarstwa Austro-Węgierskiego z krótką przerwą w latach 1806-1814, kiedy to był częścią napoleońskiego Królestwa Italii. 

KATEDRALNE ARCYDZIEŁA

Od strony przystanku autobusowego wchodzimy do miasta przez renesansową Bramę Lądową, nad którą – obok Lwa św. Marka – stróżuje patron miasta błogosławiony Jan Orsini – zmarły w 1111 roku mnich benedyktyński z klasztoru w miejscowości Osor. Jego kaplica  – renesansowe arcydzieło – wraz z sarkofagiem znajduje się w niewątpliwie największym zabytku miasta, jakim jest katedra św. Wawrzyńca (Katedrala Sv. Lovro). Autorzy kaplicy, czyli Nikola Firentinac (1418-1506), Andrija Alesi (1456-1480) and Ivan Duknovic (1440-1508) wszyscy zostali – a gdzieżby indziej – wyszkoleni w Wenecji.

Projektantem kaplicy był niejaki Nikola Firentinac, a to nikt inny jak – mieszkający najpierw w Wenecji, a później w Dalmacji – florentczyk Niccolò di Giovanni. Nie był to pierwszy lepszy wyrobnik, lecz główny rzeźbiarz Wenecji. Jest on także autorem fasady kościoła św. Sebastiana oraz Chrystusa Zbawiciela wzniesionym w 1476 roku jako wotum za ocalenie mieszkańców Trogiru od zarazy. Pracował także nad budową katedry w Šibeniku, gdzie zmarł. Anne Markham Schulz – badająca jego twórczość – uważa go za jednego z najznamienitszych rzeźbiarzy włoskiego renesansu.

Kaplica przeszła w 2001 roku prace konserwacyjne przeprowadzone przez ekipę z Włoch, a dokładniej przez firmę Sansovino z Wenecji pod nadzorem ekspertów z USA, Niemiec i Chorwacji i dziś wygląda naprawdę wyśmienicie. Zastosowano nieinwazyjne techniki mycia, gdyż płaskorzeźby były do tego stopnia brudne, że z trudem rozpoznalibyśmy to samo miejsce sprzed konserwacji. Godne naszej uwagi jest także baptysterium autorstwa Andrija Alesi z reliefem przedstawiającym św. Hieronima – patrona Dalmacji. Katedra jest mieszaniną stylów od romańskiego do baroku, co nie może dziwić biorąc pod uwagę, iż budowano ją kilkaset lat.

Już wejście do katedry to niemałe przeżycie estetyczne, a to za sprawą bogato rzeźbionego portalu. To majstersztyk autorstwa XIII wiecznego rzeźbiarza znanego jako Majstor Radovan, czyli Mistrz Radovan. Nagich pierwszych rodziców podtrzymują postaci majestatycznych lwów, następnie mamy sceny rodzajowe przyporządkowane każdemu z miesięcy roku oraz – co ciekawe – sceny z prywatnego życia Chrystusa, który jako dziecię z nieukrywaną niechęcią  przeciwstawia się rychłej perspektywie kąpieli. Jest to zresztą pierwsze przedstawienie nagich postaci w dalmackiej rzeźbie, które wywołało spore poruszenie wśród mieszkańców. Dzwonnica to już prawdziwe stylistyczne tiramisu. Podstawa z XIV wieku jest romańska, pierwsze piętro to wczesny gotyk, drugie to gotyk późny, trzecie jest renesansowe, a zakończenie z XVII wieku powstało w stylu manierystycznym. Na jej szczycie znajdują się cztery postacie wyrzeźbione przez weneckiego rzeźbiarza Alessandro Vittoria (1525–1608).

 Katedra i serce starówki to plac Jana Pawła II, w zasadzie cały obstawiony stolikami, przy których hałaśliwi turyści umilają sobie życie sącząc frappé. Zaraz przed katedrą znajduje się renesansowy pałac rodziny Čipiko z 1497 roku. Kolejnym renesansowym pałacem jest pałac Stafileo z bogato zdobionymi oknami weneckimi. Obok pałacu – przy głównym placu miasta – znajduje się jeszcze ratusz, dawny trybunał w formie loggii, najstarszy w mieście kościół św. Barbary oraz pinakoteka znajdująca się w byłym kościele św. Jana Chrzciciela. Interesująca jest ratuszowa loggia z końca XIII wieku z relifem przedstawiającym biskupa Petara Berislavicia (1475-1520) z 1938 roku autorstwa – znanego nam już z wpisu o Splicie – Ivana Mestrovicia. Do odwiedzenia pozostaje nam jeszcze muzeum miejskie w Pałacu Fanfogona, które wystawia zbiory lapidariów i rzeźb od antyku do baroku oraz obrazy Cate Dujšin – Ribara (18971994) — słynnego malarza urodzonego w Trogirze. 

KAIROS – SZCZĘŚLIWEJ CHWILI TO CZAS

W niewielkim opactwie św. Mikołaja – zbudowanym w 1064 roku dla benedyktynek – znajduje się szczególnego rodzaju antyczny artefakt, a mianowicie – pochodzący z I wieku przed Chrystusem – relief przedstawiający greckiego boga szczęśliwej chwili Kairosa. Jest to rzymska kopia greckiego oryginału przypisywanego Lizypowi – nadwornemu rzeźbiarzowi Aleksandra Wielkiego. Płaskorzeźba została odnaleziona w 1928 roku w opuszczonym domu rodziny Stanosevic.

Kairos to po grecku stosowny moment, właściwa ta oto chwila. Słowo używane zresztą dość często w Ewangelii przez Jezusa jako moja godzina. W zasadzie to greckie określenie czasu w jego jakościowym ujęciu w przeciwieństwie do koncepcji czasu w sensie chronologicznym; tego, który płynie i jest odmierzany. Chronos wskazują nam zegarki, które odmierzają jego upływ. Bezlitośnie pożerający wszystko, czego istnienie dane jest mu odmierzać. Kairos to czas chwili, która się nie powtórzy, czas przeżywany. W pewnym sensie jest to paradoksalnie czas poza czasem. Sacrum także sytuuje się w wymiarze kairos, bo to ten czas, w którym możemy zażyć wytchnienia od tyrani przemijania, czas świąteczny i czas święty. Bóstwo przedstawione zostało tu jako chłopiec z bujna grzywą i uskrzydlonymi stopami, bo – jak wie każdy – szczęście nie tylko trwa przez chwilę, ale także jest to chwila trudno uchwytna.

WZDŁUŻ PROMENADY

W przeciwieństwie do katedry stojąca w pobliżu promenady twierdza Kamerlego została zbudowana całkiem sprawnie w latach 1420 – 1437. Przez pewien czas była ona nawet siedzibą weneckiego gubernatora. Lecz dziś wejście do niej uzasadnione wydaje się tylko z jednego powodu, aby zobaczyć piękną panoramę Trogiru. Nieco dalej znajduje się kolejny element weneckich fortyfikacji – wieża św. Marka. Czysto rekreacyjnym zajęciem jest spacer wzdłuż promenady wśród palm i przycumowanych jachtów. Tu skupia się towarzyskie życie miasteczka i gdyby nie tłok turystycznych miesięcy byłoby to fantastyczne miejsce dla wieczornej passegiaty. Niestety nie było mi to dane, gdyż musiałem zmykać do swej skromnej izdebki na przedmieściach Splitu. 

 

Poprzedni wpis Antyczna Salona – stolica rzymskiej prowincji Dalmacji
Następny wpis Willa Tyberiusza w Sperlondze

Podobne wpisy

  • Taormina nie tylko dla bogaczy

  • Hagia Sophia – potęga i chwała Konstantynopola

  • Bagheria – wille sycylijskich duchów

Leave a Reply

Anuluj pisanie odpowiedzi

O MNIE

Jestem Witek, ciekaw zbyt wielu rzeczy na raz. Najbardziej jednak lubię śródziemnomorską kulturę, klimat i jedzenie. Nie ukrywam, że największą słabość mam do Włoch, które to najchętniej odwiedzam. Chciałbym, aby całe moje życie było - niczym niezmąconym - czasem wolnym, wypełnionym czytaniem i budującą rozmową przy kawie.

Archiwa

  • marzec 2024
  • wrzesień 2023
  • lipiec 2023
  • maj 2023
  • luty 2023
  • grudzień 2022
  • październik 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • maj 2022
  • marzec 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • październik 2021
  • sierpień 2021
  • czerwiec 2021
  • maj 2021
  • marzec 2021
  • styczeń 2021
  • listopad 2020
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • marzec 2020
  • luty 2020
  • styczeń 2020
  • grudzień 2019
  • listopad 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • lipiec 2019
  • czerwiec 2019
  • maj 2019
  • kwiecień 2019
  • marzec 2019
  • luty 2019
  • styczeń 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • lipiec 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • kwiecień 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • sierpień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • kwiecień 2017
  • marzec 2017
  • styczeń 2017
  • listopad 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • listopad 2015
  • sierpień 2015

Instagram

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.