Chyba prawie każde włoskie miasto lub miasteczko ma swojego świętego patrona. Może nie zawsze na wyłączność, ale prawie zawsze tak jakby był tym jedynym. Bywa, że losy miasta są do tego stopnia związane z osobą świętego, że bez przesady można o nim powiedzieć: miasto to ja. Tak właśnie jest w przypadku Mediolanu. Mediolan to święty Ambroży – ojciec Kościoła – jak się zwykło mówić o najbardziej znaczących postaciach wczesnego chrześcijaństwa, postać wybitna i to nie tylko w dziedzinie teologii. Napisać o nim tylko, że był biskupem, to wprowadzić czytelnika w błąd. Za mało powiedziane, bo to także namiestnik cesarski, dyplomata i mentalnie prawdziwy Rzymianin z krwi i kości. A także ten, który właśnie tutaj nawrócił błądzącego – jeszcze wówczas nieświętego – Augustyna. Ale o nim słów kilka nieco dalej, ponieważ najpierw chciałbym skupić się na miejscu, w szczególny sposób z nim związanym – Bazylice pod wezwaniem jego imienia.
HISTORIA Archive
Pawia – dawna stolica Lombardii
Choć dziś może to dziwić, Pawia była kiedyś konkurentką pobliskiego Mediolanu. Jej pełna splendoru przeszłość otwiera przed nami stulecia wielkich postaci i nie mniejszych wydarzeń, których była udziałem. Dawna stolica królestwa Longobardów – germańskiego ludu, który wtargnął do Italii w 568 roku, a Pawię zdobył nieco później, podbijając po drodze także Mediolan. To właśnie Longobardowie odbudowali Pawię, która służyła im za stolicę aż do roku 772, kiedy to sami zostali pokonani przez Franków.
Rzymski Awentyn – gdzie gorzkie rosną pomarańcze
Są takie miejsca w Rzymie, gdzie ludzie szukają ukojenia od zgiełku miasta. Czy to turyści zmęczeni całodzienną gonitwą od kościoła do kościoła, czy też mieszkańcy Rzymu, dla których życie tutaj nie ma nic wspólnego z dolce vita. Takim miejscem jest niewątpliwie Awentyn – jedno ze wzgórz, na których zbudowane jest Wieczne Miasto. Dziś to jego ekskluzywna część, lecz kto oglądał rewelacyjny serial HBO zatytułowany Rzym, ten z pewnością przypomina sobie, że Awentyn na przełomie starej i nowej ery nie był zbyt prestiżową okolicą. W czasach republiki mieszkali tu w insulach, czyli wielorodzinnych czynszówkach, sami plebejusze.
Ostia – starożytny port Rzymu
Ostia nieźle mnie zaskoczyła swoim ogromem. Nic dziwnego! W czasie największej prosperity mieszkało tu nawet 75 tysięcy ludzi ! To drugie po Pompejach, względem wielkości, wykopaliska archeologiczne we Włoszech. Zresztą w 2014 roku, uczeni z Cambridge i Southampton odkryli, że Ostia była dużo większa niż się wydawało i to aż o 40%. Tybr nie był więc naturalną granicą miasta jak dotąd myślano.
A zatem przygotujcie się na naprawdę długi spacer. Mnie zajęło to ponad cztery godziny, a niestety nie mogę o sobie napisać, że zaglądnąłem do każdej dziury. Ostia Antica jest chyba jednym z najbardziej niedocenionych parków archeologicznych we Włoszech, choć jest tu wszystko, w co wyposażone było rzymskie miasto i to w całkiem niezłym stanie. Jeśli więc chcesz zobaczyć jak wyglądało rzymskie miasto, nie nadwyrężając przy tym zbytnio swojej wyobraźni, Ostia jest miejscem, które trzeba odwiedzić.
Termy Dioklecjana – największe łaźnie antycznego Rzymu
Termy Dioklecjana to największe starożytne rzymskie łaźnie. Ich budowa miała przyćmić wszystkie dotychczas działające. Niektórzy jednak twierdzą, że to termy Karakalli były największe. Nie jest to prawdą! Obejmowały powierzchnię 12 hektarów i były o jeden hektar mniejsze niż termy Dioklecjana, z których to mogły korzystać nawet trzy tysiące osób jednocześnie. Choć dziś nie zajmują już tak rozległego obszaru, wciąż zachwycają swoim rozmachem. Ogrom budowli pozwala na własnej skórze odczuć majestat upadłej dawno potęgi. A zbudowano je w tempie iście błyskawicznym, bo zaledwie w 8 lat! W 298 roku ich budowę zlecił cesarz Maksymian, który był współwładcą Dioklecjana w zachodniej części imperium. Budowę ukończono w 306 roku i dedykowano właśnie Dioklecjanowi. Termy przetrwały nawet zachodnie cesarstwo i działały aż do 537 roku, kiedy to Goci odcięli dopływ wody do akweduktu Aqua Marcia.
Willa Hadriana – ideał rzymskiej posiadłości
Określenie willa jest – delikatnie mówiąc – nieco mylące, gdyż mamy do czynienia z najrozleglejszym kompleksem ogrodowo-pałacowym świata starożytnego. Szacuje się, że posiadłość ta zajmowała od 80 do nawet 300 hektarów, a więc była większa od Pompejów. Jej obecny obszar to zaledwie 56 hektarów, ale i tak wystarczy, by zrobić na przybyszu wrażenie. Jest to więc raczej – bez odrobiny przesady – bardziej miasto niż „willa”. Od 1999 roku na liście zabytków UNESCO.
Choć była w budowie już od 118 roku, cesarz Hadrian (76-138 r.) powracając z kolejnych inspekcji imperium, miał w głowie wiele pomysłów jak urządzić u siebie coś, co przypominałoby to, co widział w Grecji czy Egipcie. Jako, że sam był entuzjastą architektury, jest wysoce prawdopodobne, że osobiście brał udział w jej projektowaniu. Jest więc kopia świątyni Serapisa z Egiptu czy Stoi Poikile z Aten.
Syrakuzy – antyczna metropolia
Gdybym miał wybrać jedno spośród opisywanych przeze mnie – na szlaku sycylijskiego baroku – miast, bez chwili wahania powiedziałbym: Syrakuzy! To miasto o długiej i bogatej historii. I nie jest to tylko historia lokalna, którą pochłania ta wielka. W tym przypadku jest dokładnie na odwrót. To właśnie historia Syrakuz odciska swoje piętno na historii całego basenu Morza Śródziemnego. Syrakuzy były bowiem jedną z największych potęg Śródziemnomorza. Polecałbym więc spędzić tu przynajmniej kilka dni, bo Syrakuzy to nie tylko wszechobecny w tej części Sycylii barok, lecz prawdziwe kulturowe tiramisu ułożone z wielu równie smakowitych warstw: sztuki greckiej, wczesnochrześcijańskiej, średniowiecznej i renesansowej. Wraz z nekropolią w Pantalice, Syrakuzy znajdują się – rzecz jasna – na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Noto – stolica sycylijskiego baroku
Miasta, które przeżyły ów chłodny lutowy poranek roku 1693 – wcześniej lub później – odbudowano, lecz w przypadku Noto rzeczy miały się potoczyć inaczej. Nie było co odbudowywać! Trzęsienie ziemi przypominające fale wzburzonego oceanu pozostawiło po wspaniałym mieście jedynie zionące rozpaczą ruiny. Zostało więc zbudowane na nowo w odległości około ośmiu kilometrów od ruin Noto Antica. Stare Noto znajdujące się na szczycie góry Alveria nie pozostawia dziś wiele do oglądania. Raczej tylko kamienne resztki, które wzięła w posiadanie tutejsza przyroda. Trzeba jednak wiedzieć, że to właśnie tutaj przysiadł na kamieniu po swym szaleńczym locie Dedal opłakując brak pokory Ikara. Tutaj także zatrzymał się Herakles po wykonaniu swych siedmiu arcytrudnych zadań. Pisząc o Noto barokowym, które dzisiaj z lubością podziwiamy, musimy także pamiętać o tym, że miasto to ma ponad dwa tysiące lat historii. Było najpotężniejszym miastem arabskiej Sycylii, a w jego okolicach napotykamy groby Sykulów datowane na XI wiek przed Chrystusem.
Scicli – skalne miasto pełne baroku
Scicli (czyt: Szikli) podzieliło los innych miast doliny Noto, których historia rozpada się na dwa okresy: przed i po wielkim trzęsieniu ziemi w 1693 roku. O ile jednak Ragusa czy Modica są miastami nawiedzanymi przez rozmaitych ciekawskich, o tyle o Scicli ośmielę się powiedzieć, że jest miastem nieco poza turystycznym szlakiem. A przecież także ono znajduje się na liście UNESCO jako jedno z miast sycylijskiego baroku. Ostatnio się jednak ten niewesoły stan rzeczy zmienia się i to – bynajmniej nie za sprawą barokowego szału – lecz dzięki fanom komisarza Montalbano, którzy wiernie podążają tropem wszystkich miejsc, w których ich ulubiony serial był kręcony. A tych jest akurat całkiem sporo. Obok głównych lokalizacji: Ragusy, Modiki czy Ispiki, to właśnie w Scicli najwięcej jest filmowej Vigaty.
Ragusa – dwa bliźniacze miasta
Ragusa to w zasadzie nie jedno, lecz dwa bliźniacze miasta – Ragusa Superiore i Ragusa Inferiore, zwana także Iblą od nazwy tutejszych gór. Miasta wznoszą się między dwiema dolinami – Cava San Leonardo i Cava Santa Domenica i połączone są tak zwaną doliną mostów – Cava dei ponti. Do 1926 roku były one w rzeczywistości dwoma odrębnymi jednostkami administracyjnymi. Rejon ten jednak to nie tylko gaje oliwne, łąki i pola, ale także pokaźne pokłady asfaltu i ropy naftowej, którą wydobywa się tu od 1954 roku.